
O mnie
Od kiedy pamiętam robiłam zdjęcia. Jako dziecko aparatem na klisze, za co dostawałam w kość od taty bo klisze trzeba było wywoływać. Później koleżankom kompaktówką, wtedy trudno było zrobić sobie selfie. Nareszcie kupiłam pierwszą lustrzankę za pieniądze zarobione na borówkach. Wtedy zdobyłam pierwsze zlecenia na sesje plenerowe, chrzty czy małe imprezy rodzinne. To było jakieś 10 lat temu. Na chwilę zarzuciłam pomysł fotografii, szukałam swojej życiowej ścieżki. Chciałam być wizażystką, florystką, socjologiem, asystentem rodziny by w końcu powrócić jako fotograf branży mody. Jednakże nie usatysfakcjonowana zajęłam się fotografią ślubną, która niezmiennie zaskakuje i uwidocznia wiele emocji.

Mieszkam na wsi, około 30 km od Białegostoku. Atuty? Rzeka, las, cisza, dużo miejsc na zdjęcia. Wady? Brak sklepu :D Wtajemniczeni wiedzą że na wsi nie da się nudzić! Uprawiam ogródek, hoduję pomidory i kurki, koszę trawę która jest wszędzie. Jesienią zagrabiam liście a zimą odśnieżam spory kawał podjazdu. Jestem człowiekiem czynu społeczności. Razem ze znajomymi staramy się aktywizować lokalną ludność a przede wszystkim dzieci. A w zaciszu domowym ogarniam rodzinkę.
